Raport komisji Millera został skompromitowany i jest niewiarygodny. Sądzę jednak, że należy na samym końcu wypunktować wszystkie błędy i nieprawidłowości – mówi portalowi Stefczyk.info Małgorzata Wassermann, córka śp. Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie smoleńskiej.
„Nasz Dziennik” pisze, że MAK nie widzi potrzeby wprowadzania zmian w raporcie nt. katastrofy smoleńskiej. Jak Pani to ocenia?Małgorzata Wassermann: To jest głównie pytanie do polskiego premiera. Chcę przypomnieć, że Donald Tusk rok temu, po ogłoszeniu raportu MAK powiedział, że jeśli będziemy mieli własny raport i własne ustalenia, które będą rozbieżne z rosyjskim, będziemy się odwoływać do instytucji międzynarodowych. Ja cały czas oczekuję, że szef rządu zrealizuje swoją zapowiedź. W jaki sposób to zrobi? To już sprawa Tuska.
Polska ma dziś w ogóle szanse na zmiany w raporcie MAK?
Gdybym była premierem musiałabym się nad tym zastanawiać. Jednak powtarzam, że premier publicznie ogłosił coś i zapowiedział działanie. Niech on teraz zrealizuje to, co obiecał. Teraz trzeba mu zadać pytanie, jak zmierza się wywiązać ze swoich zapowiedzi.
„Nasz Dziennik” opisuje również, że to Polacy zidentyfikowali głos gen. Błasika w kokpicie w czasie opracowywania raportu MAK. Dziś wiemy, że była to nieprawda. To Panią dziwi?
Ja czekam na całościowy materiał. Spodziewam się, że podobnych rozbieżności między stanem rzeczywistym, a tym co napisał Jerzy Miller w raporcie z prac komisji jest więcej. Poczekajmy na dalsze ustalenia.
Jak Pani ocenia obecnie polski raport nt. katastrofy?
W mojej ocenie on został skompromitowany i jest niewiarygodny. Sądzę jednak, że należy na samym końcu wypunktować wszystkie błędy i nieprawidłowości. Już widać, że raport komisji Millera to zupełna kompromitacja.
Czy widzi Pani w związku z kolejnymi wpadkami jakieś zmiany w nastawieniu władz Polski?
Nie. Nie widzę żadnej zmiany. Cała sprawa jest wielką hańbą dla rządu polskiego. Postawa, którą rząd prezentuje – nic nas nie obchodzi, nic się nie stało – na pewno będzie miała swoje konsekwencje.
Źródło: stefczyk.info





